- Przecież mówiłeś, że zostaniemy na noc!
Naburmuszony Haruki szedł obok Onomidaru i ciągle nalegał na postój i chwilę snu.
- Widzisz przecież, ze Erthi nie usiedzi- stwierdził Ono wyszukując dookoła jakieś nienaturalne dźwięki.
- No to ona by chodziła dookoła, ja bym spał, a ty byś zadawał pytania- zaproponował z nadzieją w głosie.
- Jakie ty chcesz pytania zadawać, skoro nic nie pamięta?
- To zrób jakiś lek, żeby sobie przypomniała!
- Człowieku! Jej utrata pamięci nie jest spowodowana żadną techniką, tylko czynnikami psychologicznymi.
- Cicho bądźcie!- usłyszeli dziewczęcy głos.
Erthi szła z przodu i szukała drogi do budynku, w którym mieli się stawić, jeżeli zdobędą zwoje. Jako, że nikt nie miał mapy trudno było dostać się do wieży.
- Daleko jeszcze?- zapytał Haruki z nadzieją w głosie.
- Niecałe dwa kilometry.
- No to idziemy!- krzyknął Itanaka i przyspieszył kroku.
- Stój!- krzyknęła Erthi.
Chłopak momentalnie zamarł z jedną nogą uniesioną w górę.
- Co jest?- zapytał.
- To jest, ze są tu ukryte pułapki. Ktoś musiał się tutaj ukrywać wcześniej, bo na przestrzeni trzech kilometrów nie ma żywej duszy, oprócz wierzy. Tam nie wiem czy ktoś jest. Ale uważaj!
Haruki spojrzał na swoją stopę i zauważył żyłkę. Znając różne techniki, druga powinna być pod spodem. Wolał nie ryzykować. Złączył nogi i z całej siły się odbił. Już miał stanąć na gałęzi drzewa, kiedy w ostatniej chwili zauważył lecącego w jego stronę kunaia. Szybko wytworzył strumień powietrza z dłoni i odbił się. Wylądował na drzewie obok.
- Zwariowałaś?- ryknął.
- Właśnie po raz kolejny uratowała ci dupę- powiedział spokojnie Ono.
Itanaka popatrzył na pień. Na żyłce delikatnie odbijało się światło księżyca. Musieli tu być jacyś doświadczeni ninja. Zwykle takie pułapki zastawia się na ciężki pościg, ale skoro w promieniu trzech kilometrów nikogo nie ma oznacza to, że ktoś koniecznie chce się ich pozbyć.
- Ktoś się nas chyba boi- powiedział Haruki stając prosto.
- Myślisz, że boi? Według mnie po prostu chcą nas opóźnić- powiedziała Erthi patrząc na towarzyszy.
- Ale co by im dało opóźnienie nas? Przecież mamy jeszcze cały jutrzejszy dzień i noc. Dwa kilometry na tyle czasu to droga wyjątkowo krótka. Trzeba będzie uważać. Myślę, ze przydałoby się zatrzymać i przemyśleć jak dostać się do wierzy- powiedział Onomidaru i usiadł na ziemi.
- Genialny pomysł!- krzyknął Haruki i już miał skoczyć, kiedy zauważył kolejną żyłkę- mam już dosyć tych pułapek. Nigdy ich nie lubiłem.
- Może dlatego, że nie potrafisz ich porządnie zakładać?- mruknął Ono pod nosem.
- Ej chłopaki! Nie świrujcie. Idziemy dalej. Zostały nam dwa kilometry. Przejdziemy je szybko i w wierzy odpoczniemy! Co z wami?
- Erthi zrozum, że my nie potrafimy wyczuć tych wszystkich pułapek tak szybko jak ty. Jesteśmy też zmęczeni i niewyspani. Daj nam pięć godzin snu. Prześpimy się, zregenerujemy siły i chakrę i wyruszymy w drogę.
- No dobra, niech wam będzie. To ja będę trzymać wartę.
***
- W końcu doszliśmy do tej cholernej wieży. Myślałem, że w życiu nam się to nie uda- odsapnął Haruki i pchnął wielkie drewniane drzwi.
Drużyna ziemi weszła do niewielkiej Sali. Dookoła nie było nic tylko na przeciwległej ścianie był wielki napis: nigdy nie brnij tak jak przed siebie po trupach, lecz pozwól by twojej duszy dał Ci siłę do pokonania największego wroga
-Co?! O co w tym chodzi?- zapytał Haruki
- Pewnie musimy rozwiązać tą zagadkę- stwierdziła Erthi.
- Tylko o co tu może chodzić?- zamyślił się Itanaka.
Onomidaru usiadł na ziemi i zaczął się intensywnie wpatrywać w napis. Sięgnął po zwoje i położył je przed sobą.
- Myślisz, ze odpowiedź jest w zwojach?- zapytała dziewczyna.
- Tak mi się wydaje, ale nie jestem pewny. Zwłaszcza, ze powiedzieli, ze nie można otwierać zwojów.
- A nie wydaje wam się, ze jak mówili o nieotwieraniu zwojów, to chodziło im o las?- zapytał Haruki marszcząc czoło.
- No nie wiem- mruknął Ono- ale może warto spróbować.
- Nie podoba mi się ten pomysł- kompani spojrzeli na nią- no dobra. Ale proponuję szyk obronny tak na wszelki wypadek.
- Zdurniałaś? Tu nas nic nie może zaatakować- mruknął Haruki.
- Może- stwierdził Ono- czuję charę w tych zwojach.
Erthi uśmiechnęła się. Znów wyszło na to, że to ona ma rację, a nie nadęty, służalczy i zapatrzony w siebie Haruki.
Itanaka niechętnie ustawił się po prawej stronie dziewczyny, Ono po lewej i szybko wytworzył pole ochronne. Dziewczyna złapała zwoje, odpieczętowała je i rzuciła na ziemię.
Nagle pojawiło się tak dużo dymu, ze gdyby nie stali do siebie plecami w ogóle nie wiedzieliby, że są obok siebie. Każdy czekał na atak, ale ten nie nastąpił. Gdy dym opadł zobaczyli, że pod ścianą stoi Atika.
- Sensei?
- Witajcie dzieciaki!- zawołał i uśmiechnął się szeroko.- Szybko wam to poszło. Gratulacje.
-Sensei
.eeee
jesteś tu tylko po to, żeby nam pogratulować?- zapytał Haruki.
- Tak. A po co innego miałbym się tu pojawiać? -zapytał zdziwiony.
- No na przykład, żeby wytłumaczyć co oznaczają słowa napisane na tej ścianie- zaproponował Onomidaru.
- Faktycznie! Zapomniałem. Chociaż
tak prawdę mówiąc myślałam, ze się domyślicie?
- Czego mamy się domyślić?- zapytał Haruki.
- No sensu tych słów.
- Ale one nie mają sensu. To wygląda tak, jakby tam czegoś brakowało- mruknął Haruki pod nosem.
Popatrzył na odpieczętowane zwoje. Najbardziej rzucały się w oczy dwa znaki. Woda i ogień.
- Woda i ogień...- mruknął pod nosem.
- Sensei czy to nie jest układanka?- zapytał Onomidaru.
- A bo ja wiem! Ja tu tylko sprzątam- uśmiechnął się i wyciągnął papierosa.
- Wiem!- krzyknął Haruki, złapał zwoje i pokazał dwa znaki- Wystarczy je wstawić w zdanie!
- To znaczy jak?- zapytała Erthi, która za przykładem Atiki odpalała papierosa.
- Jak się je wstawi to będzie tak: nigdy nie brnij tak jak woda przed siebie po trupach, lecz pozwól by ogień twojej duszy dał Ci siłę do pokonania największego wroga
Eee
co to ma niby znaczyć?- popatrzył na senseia.
- Zastanówcie się. To ma bardzo głęboki sens- powiedział sensei i po raz wtóry się uśmiechnął.
- Chyba rozumiem o co w tym chodzi. To jest rada dla nas, żebyśmy nie brnęli do celu po trupach czyli zastanawiali się co jest dla nas ważniejsze, a nie bezmózgo wykonywać rozkazy. Musimy kierować się sercem, które będzie rozpoznawało co jest dobre a co złe- powiedział Ono.
- Głupota- mruknęła dziewczyna i zaciągnęła się papierosem.
- Właśnie, że nie. To bardzo mądre słowa. Zastanówcie się. Jeżeli będziecie cały czas ślepo wykonywać rozkazy zatracicie siebie. Nie będziecie już jedyni, niepowtarzalni. Staniecie się marionetkami w rękach ludzi, którzy stoją nad Wami. Będą wam mogli zlecić zabicie całej wioski tylko dlatego, ze mają taki kaprys. Wy- marionetki- zabijecie wszystkich i co będziecie z tego mieli?
- Wykonaną misję- powiedziała Erthi i przydeptała peta papierosa.
- Tylko. A co z wyrzutami sumienia?
- Prawdziwy ninja nie ma sumienia- burknęła i oparła się o ścianę.
Atika popatrzył na swoją uczennicę. Nie poznawał jej. Kiedy została mu przydzielona była małą, słodką dziewczynką z czarnymi, wiecznie roztrzepanymi włosami. Miała marzenia, żeby zostać najsilniejszą kobietą w wiosce. Wszędzie było jej pełno i zawsze się śmiała
nawet jak się poobijała na treningu i powinna płakać ona się śmiała. Teraz zmieniła się o 180 stopni. Nie uśmiechała się, wiecznie warczała na wszystkich dookoła, poza Onomidaru, do którego odzywała się w miarę normalnie. Była wredna i wiecznie nadąsana.
-A co z tym ogniem?- zapytał Haruki.
- Z czym wam się kojarzy ogień?- zapytał sensei.
- Z ciepłem- stwierdził Ono.
- Bingo! Dokładnie. Ciepło jest pozytywnym skojarzeniem. Czyli idąc po skojarzeniu. Musicie zawierzyć swojemu sercu, bo to ono powinno was prowadzić poprzez misje. Ono zawsze powinno rozpoznawać co jest dobre, a co złe. To wy jesteście misją a nie misja wami- zakończył uśmiechając się.
- Czysta głupota- burknęła Erthi- przecież ninja nie powinien się kierować sercem tylko rozumem. Tego uczyli nas w akademii.
- Pamiętaj o tym, ze nie jesteś już dzieckiem i powinnaś rozróżniać pewne rzeczy- powiedział spokojnie Atika- a tymczasem. Macie miesiąc wolnego. Chociaż
. Nie nazwałbym tego wolnym czasem. Haruki, ciebie trenować będzie Tentou, Onomidaru, ciebie Aris, a ciebie Erthi twój brat. Pamiętajcie! Macie dać z siebie wszystko!














